Witamy na stronie, zaloguj się jeśli posiadasz konto lub zarejestruj się.
Aurora Nagłówek
"Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła." - Abp Marcel Lefebvre
Środa 28 czerwca 2017
Requiem dla Orłów

Requiem dla Orłów

Zbigniew W. Kowalewski
Sławomir M. Kozak
Rok wydania: 2017
Oprawa: miękka
Wydanie: język polski
Ilość stron: 400
ISBN: 978-83-65193-09-4
Rodzaj: Książki
Nr kat. K023
Dostępność: Wysyłka w ciągu 24 h
40.00 PLN
Ilość zamówienia:
Dodatek do książki:

Oddajemy w Państwa ręce trzecią już pozycję z serii „Polskie Skrzydła”. Napawa mnie to umiarkowaną dumą i rosnącą nadzieją. Dumą umiarkowaną, ponieważ dociera do mnie, jak wiele przed nami jeszcze do zrobienia, jak liczne grono wspaniałych polskich lotników czeka na przypomnienie ich postaci i niezwykłych losów. A nadzieją rosnącą, bo na przestrzeni tych kilku lat poszerzania naszej serii o kolejne filmy i książki, dostrzegam powiększające się grono zainteresowanych nimi ludzi. Zwłaszcza ludzi młodych, co cieszy w dwójnasób. Obala bowiem mit o braku zainteresowania młodzieży historią, a jednocześnie odbudowuje w nich potrzebę posiadania wyrazistych wzorców, wyznawania wartości opartych na kultywowaniu tradycji, pogłębianiu wiary i ciężkiej pracy prowadzącej do osiągania zakładanych celów. To przecież  wspólny, dla wszystkich opisywanych przez nas postaci, mianownik. Łączący każdego z   polskich lotników.

Walczyli pod jednym, przygotowanym przez wileńskie kobiety i przeszmuglowanym, z narażeniem życia wielu osób sztandarem, na którym haft złotą nicią szyty głosił, że najważniejsze są Bóg, Honor i Ojczyzna. Te złote i srebrne nici, podobnie, jak biały oraz czerwony adamaszek, z powodu niedostatków rynku lokalnego, polski wywiad zakupił zresztą w stolicy Niemiec! Później, ukończony już sztandar, przez Berlin znowu, a potem Sztokholm,  dotarł do Londynu.

A sztandar Polskich Sił Powietrznych, zgodnie z regulaminem, po uroczystym wręczeniu go polskim lotnikom przez Naczelnego Wodza w lipcu 1941 roku, każdy dywizjon miał zaszczyt przechowywać przez trzy miesiące. Pierwszym, który dostąpił tego honoru, był właśnie 300 Dywizjon Bombowy „Ziemi Mazowieckiej”.

Właściciel Oficyny wydawniczej AURORA i współautor serii POLSKIE SKRZYDŁA porwał się na realizację idei przybliżenia Polakom sylwetek inżynierów, konstruktorów i lotników. Postanowił wykorzystać fakt istnienia prawie trzydziestu filmów dokumentalnych Zbigniewa Kowalewskiego, który zdążył zarejestrować rozmowy z legendarnym pilotem myśliwskim, Stanisławem Skalskim, ale przypomniał też zamordowaną w Katyniu porucznik pilot Janinę Lewandowską. Trzecia z kolei pozycja wspomnianego cyklu poświęcona jest siódemce przyjaciół na śmierć i życie... Dosłownie, bo młodzieńcy zjeżdżający ze Słowacji, Argentyny, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Polski do Wielkiej Brytanii razem uczyli się tam latać, razem spędzali wolne od walki chwile i razem zginęli w swojej siódmej misji bojowej. O lotnikach 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej napisano wiele artykułów i monografii. Dlatego nie ma sensu porównywać książki z filmem: „Requiem dla Orłów”, ani wychodzącymi pod auspicjami IPN publikacjami współczesnych historyków lotnictwa. Zbigniew Kowalewski skupia swoją uwagę na psychologicznym portrecie ludzi, którzy właściwie jeszcze nie poznali uroków życia, a musieli je oddać w słusznej sprawie.

Prawie na czterystu stronicach gęsto ilustrowanego dokumentami tekstu poznajemy siedmiu wspaniałych lotników polskiego dywizjonu bombowego. Nie znajdziemy tam jednak przypisów i szczegółowej bibliografii przedmiotu opowieści, bowiem ta benedyktyńska praca poświęcona była przede wszystkim dla miłośników lotnictwa, a nie naukowców i badaczy dziejów awiacji.

Autor traktuje swoją książkę, jako szkic do scenariusza filmowego. Zamiast chronologicznego przedstawienia faktów, stara się zrekonstruować duchowe życie młodych ludzi z różnych stron świata, którzy nagle znaleźli się razem, na pokładzie bombowca Avro Lancaster 300 Dywizjonu Ziemi Mazowieckiej. Owszem, przedstawia bojowy szlak w trakcie ich siedmiu misji bojowych nie pomijając drogi, jaką każdy z nich pokonał aby walczyć z hitlerowską ( nie nazistowską) Luftwafe. To niebywałe, że w jednym ciasnym wnętrzu bombowca, pomieścili się zarówno zdeklarowani ateiści, agnostycy, z protestantem, żarliwym katolikiem i przybyłym aż ze Stanów Zjednoczonych Żydem. Jeśli kłócili się, to żartując z siebie, ale trzymając się razem, jak bohaterowie „Siedmiu wspaniałych”. Kiedy wylatywali na swój ostatni lot w kierunku Gelsenkirchen, w czerwcu 1944 roku było ich dokładnie tyle samo, ilu straceńców walczących w obronie bezbronnej ludności na Dzikim Zachodzie. Tu, w Europie powierzono ich pieczy najnowocześniejszy w owym czasie bombowiec wiedząc, że umiejętności polskich lotników są największe ze wszystkich, którzy latali na Wellingtonach, Halifaxach, czy Manchesterach

Rozpoczyna tę osobistą relację plik dokumentów skierowanych przez Bogusława Morskiego do polskich instytucji z prośbą o wsparcie poszukiwań szczątków jego załogi.  W drugiej porcji listów adresowanych do ocalałego bombardiera przez grupę holenderskich płetwonurków, obiecują mu oni wydobycie znalezionego wraka zestrzelonego przez Niemców bombowca, pomimo braku środków. W Polsce nie udało się zebrać pieniędzy na eksplorację samolotu z dna jeziora Ijselmeer. Holendrzy zrobili to kopiując na kasety VHS film dokumentalny z okresu znalezienia samolotu, przekonujący o potrzebie wsparcia akcji archeologicznej grupy płetwonurków ARG45.  Holendrzy okazali się nad wyraz hojni przyjmując te nagrania, ofiarowując w zamian dość spory datek. Rozpowszechniano je we wszelkich możliwych urzędach stolicy i na prowincji, jako swoiste cegiełki. Chcieć, to móc...

 Na uroczystości pogrzebowej załogi polskiego Avro Lancastera RAF, zjawili się najwyżsi dostojnicy państwowi, generalicja wszystkich członków NATO, ale z Polski przybył trzeci garnitur delegatów i zastępców ówczesnego prezydenta i premiera. Poświęcam tyle miejsca okolicznościom nie związanych ściśle z treścią książki, aby uzmysłowić jej przyszłym czytelnikom, jak ważnego dzieła życia dokonali jej bohaterowie: Jan Bokroś, Feliks Bladowski, Isaack Feill, Władysław Leppert, Franciszek Rembecki i Bogusław Morski.

Nad poświęconą mogiłą nieopodal pochowanych w Bredzie pancerniaków generała Maczka, przeleciał myśliwiec z czasów drugiej wojny światowej. Jest to forma najwyższego hołdu, jaką w trakcie pogrzebu oddają żyjący lotnicy, lotnikom z Niebieskiej Eskadry w zaświatach. „Requiem dla Orłów” jest także takim świadectwem z próbą rekonstrukcji nastrojów towarzyszących szkolącym się kandydatom do lotnictwa. Poznając siedmiu polskich lotników bombowych czytelnik dowie się przy okazji, jak głębokie tradycje były pielęgnowane w ich rodzinach.

Student Uniwersytetu Batorego, musiał kontynuować naukę historii w praktyce, na wojnie. Farby i lakiery stryja Władysława Lepperta schły na kadłubie pasażerskiego statku CHROBRY i popularnego wśród elit II RP, transatlantyku M.S. PIŁSUDSKI. Natomiast zwykły lwowski batiar, zawadiacki masarz, Stanisław Miszturak, potrafił rozładować atmosferę przygnębienia po nieudanych misjach i błędach popełnionych w trakcie szkolenia bojowego. Żyd studiujący na Politechnice Warszawskiej, z finansową praktyką na nowojorskiej giełdzie, musiał mieć osobisty powód, żeby porzucić tak intratne zajęcie i ryzykować życie ku chwale Ojczyzny.

Każdy los członka załogi polskiego bombowca godzien jest osobnego opisu, więc pozyskane akta personalne z odciskami palców górnego strzelca, radioty, nawigatora, bombardiera, dolnego strzelca i pilota, stanowią źródło powtórnej, tym razem bardzo intymnej eksploracji tajemnic, których wiele zabrali ze sobą polegli lotnicy do grobu. W książce przeglądamy strona po stronie, kolejne ich dni, miesiące i towarzyszymy siedmiu wspaniałym Polakom do ich ostatnich chwil. Wiadomo, że ta opowieść jest pozbawiona klasycznego happy endu, ale jest w niej jakieś szlachetne przesłanie i nadzieja. To pewność, że cokolwiek zrobili, miało głęboki, patriotyczny sens.

Dotarli do celu. Lektura książki Zbigniewa Kowalewskiego prowadzi do konstatacji, że i on osiągnął cel. Postaci siedmiu młodych Polaków z bombowca RAF BHC 286D mogą stać się dla czytelnika inspiracją, a nawet wzorem do naśladowania w tym współcześnie, zbyt cynicznym świecie. Brakuje w kraju tak zdecydowanie gotowych oddać wszystkie swoje siły i zdolności dla dobra Ojczyzny. Dopiero potem można myśleć o spełnieniu własnych ambicji i dobru osobistym.

Juliusz Erazm Bolek

 

Dostawa kurierem. Czas dostawy do 3 dni. 20 zł
Poczta Polska, przesyłka polecona 5 zł