Witamy na stronie, zaloguj się jeśli posiadasz konto lub zarejestruj się.
Aurora Nagłówek
"Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła." - Abp Marcel Lefebvre
Piątek 19 sierpnia 2022

KTO SIĘ BAWI KLIMATEM?

2022-08-05

Wiele osób z przerażeniem obserwowało w minionych dniach niebywały atak zjednoczonych sił natury w różnych regionach świata. Chciałem to skomentować, ale przypomniałem sobie, że przecież już to zrobiłem, w książce „Oko Cyklopa” i dlatego przypomnę, o czym to ja wtedy pisałem.

„Z każdym dniem, aktualności nabierają słowa starej, dobrej piosenki pod tytułem ‘Pocieszanka’. Pogoda jest dla bogaczy, dla niebogaczy są prognozy złe, raczej złe.

Wszyscy zauważamy w ostatnich latach wzrost anomalii pogodowych. Obejmują one swym zasięgiem cały glob. Również w Polsce odczuwamy to wyraźnie. Lata są w pierwszych miesiącach upalne, później deszczowe i zimne, natomiast zimy są w miarę ciepłe i bezśnieżne. W niczym nie przypominają opisywanych przez naszych wieszczów, jeszcze nie tak dawnych, upalnych lat, czy srogich i mroźnych zimowych miesięcy. Media coraz częściej pokazują kuriozalne zjawiska. Jerozolima przysypana śniegiem, tajfuny w Chinach i Indonezji, susze w Europie, hektary płonących lasów, trzęsienie ziemi w Iranie. Nie jest to żadne globalne ocieplenie, jakie wmawiają nam pseudonaukowcy i politycy, starając się zrzucić odpowiedzialność za wszystko na uprzemysłowienie świata. Jak piszą bowiem rzetelni badacze, naturalne procesy przyrodnicze mają o wiele większy wpływ na to, co dzieje się dookoła, niż zwykła działalnośc człowieka. Nie oznacza to jednak, że człowiek nie ma z tymi zmianami nic wspólnego. Otóż, w moim przekonaniu, ma na sytuację w jakiej się znaleźliśmy duży wpływ. Jednak jest to wpływ wąskiej grupy naukowców, od wielu już lat ingerujących w prawa naturalne. Są to ludzie pracujący dla wojska i dlatego wiedza o ich poczynaniach nie wydostaje się na światło dzienne w opracowaniach, czy prasowych wywiadach. Nad okiełznaniem zjawisk pogodowych pracują rządy wielu krajów, jednak największe dokonania na tym polu mają bezapelacyjnie Amerykanie i Rosjanie. Jednak ci pierwsi, angażując w badania ogromne środki, uzyskują prawdopodobnie zdecydowaną przewagę w tym wyścigu.

W roku 2005 naukowcy poinformowali o sukcesie prób nad wytworzeniem sztucznej zorzy polarnej przy wykorzystaniu zogniskowanych fal radiowych o wysokiej częstotliwości. Badania te prowadzone były od wielu lat przez zespół pracujący nad programem HAARP. Projekt, nad którym pracują US Air Force, US Navy i DARPA ma za zadanie, według zaangażowanych weń naukowców: zrozumienie, symulowanie i kontrolę procesów zachodzących w jonosferze, które mogą mieć wpływ na działanie systemów komunikacji i dozoru elektronicznego. Główny ośrodek HAARP znajduje się na Alasce, niedaleko miejscowości Gakona. Współpracują z nim ośrodki z alaskańskiego Fairbanks, Plateville w Kolorado i Obserwatorium Arecibo w Portoryko oraz Tromse w Norwegii. O HAARP wiadomo niewiele. Najwięcej dowiedzieć się można z lektury tekstów przypisujących projektowi sukcesy na polu tworzenia nowych broni. Wśród nich mowa jest o możliwości wykorzystania nowej technologii do zdalnego odcinania ośrodków miejskich od prądu, wywoływania trzęsień ziemi, cyklonów i tsunami, zakłócania łączności radiowej obcych wojsk, czy wreszcie eliminowania satelitów z orbity Ziemi. Coraz częściej jednak niektóre informacje na ten temat przedostają się do wiadomości publicznej, zdejmując z tematu odium fantastyki naukowej lub wręcz kolejnej spiskowej teorii.

Piszą o tym zagadnieniu nie tylko naukowcy, ale i politycy. Jednym z tych, którzy od lat odważnie obnażają serwowane ludziom idiotyzmy, jest prezydent Czech – Vaclaw Klaus. W odróżnieniu od naszych ‘polityków’, ma odwagę mówić o wszystkim, co uważa za kłamstwo, wprost. ‘Nasi’ nawet nie podejmują tego typu tematów. Zapewne z obawy przed zarzutem antysemityzmu. (…) Obawiam się, że badania amerykańskich naukowców sprowadzą na nasze głowy, dosłownie, wielki problem. Nie wiemy z całą pewnością, czy dotychczasowe katastrofalne huragany, tornada i burze zostały spowodowane ich ‘zabawą w Boga’, jednak najgorsze z pewnością dopiero przed nami.

13.03.1989 r., 9 mln. Kanadyjczyków pozbawiono prądu. Oficjalnie winą obarczono Słońce, na którym miał pojawić się wówczas wielki rozbłysk. Jest oczywiście możliwe, że za kłopoty w kanadyjskiej prowincji Quebec winna była nasza gwiazda, ale czy wszystkie awarie można tłumaczyć wzmożoną aktywnością Słońca? Podobne wyłączenia miały miejsce w USA, Gruzji, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, Austrii i Włoszech. Rzecz zawsze dotykała północnej półkuli.

Wiadomo, że kiedy osłabia się chroniące naszą Ziemię pole magnetyczne, cząsteczki wiatru słonecznego łatwiej mogą bombardować górne warstwy atmosfery, co nie pozostaje bez znaczenia dla krążących nisko satelitów. Ponadto, kiedy zmienia się liczba elektronów w jonosferze, a na to ma wpływ silna zorza, zakłóceniom podlegają fale radiowe. Niektóre są tłumione, inne znów wzmacniane. Zakłóceniom ulega też łączność z satelitami, a więc także dokładność wskazań systemów nawigacyjnych, komunikacyjnych, przesyłu danych wywiadowczych, GPS itp. Czy najbardziej zaawansowana technologicznie armia świata mogłaby sobie pozwolić na nie wykorzystanie możliwości, jakie wskazuje sama natura? Z pewnością nie. Jestem przekonany, że armia nie tylko próbuje ją poskromić, ale ma już na tym polu jakieś osiągnięcia. Jednak natury pokonać się nie da i wszystkie te działania mogą tylko zaburzyć jej stałe cykle, i dać człowiekowi złudną namiastkę boskiej siły. Według danych kolportowanych oficjalnie przez uczestników programu HAARP, pracują oni nie tylko nad sztucznym „podgrzewaniem” jonosfery, ale także nad jej wykorzystaniem w postaci ogromnej anteny wysyłającej fale radiowe niskich częstotliwości w dowolnie wybrane miejsce kuli ziemskiej. Mogłyby one przenikać w głąb ziemi i wód, bądź to służąc łączności z okrętami podwodnymi, bądź też przeczesując podziemne instalacje wojskowe nieprzyjaciela. (…)

Póki co, służą chyba innym celom. Czy broń nowej generacji mogłaby pomóc w zmianie istniejących sił politycznych? Kto wie? A może to jednak sama natura jest tak łaskawa dla wybranych? I zawsze dotyka tych najbiedniejszych. (…)

Pogoda jest dla bogaczy. Dla niebogaczy są prognozy złe, raczej złe. A jeśli, zbiegiem okoliczności, dla potwierdzenia tej tezy można wykorzystać ‘zjednoczone siły natury’ i dramat tysięcy ludzi, by zbić polityczny kapitał? Dlaczego nie? (…)

Tak, z pewnością broń geofizyczna nowej generacji będzie stanowić lub już stanowi, potężne narzędzie walki. Siła sygnału wytworzonego przez człowieka, dodatkowo wzmocnionego i przesłanego w dowolne miejsce globu może być niszcząca dalece bardziej niż najsilniejsze ładunki nuklearne. Ponadto sygnał taki pozostaje niezauważalny dla oka ludzkiego. Zaatakowana armia nie zdąży się nawet zorientować w rodzaju użytej przeciw niej broni. Niektórzy twierdzą, że jej możliwości mogą sięgać jeszcze dalej, do wpływania na kondycję ludzkich umysłów, zmieniając stan emocjonalny atakowanych jednostek wroga. Podejrzewa się, że można za jej pomocą kierować samopoczuciem, a nawet stanem zdrowia poddanych atakowi ludzi”.

Samopoczucie zepsuli nam już dawno, stan zdrowia, jak pokazała nieodległa historia, również. 

Od czasu, kiedy pisałem o HAARP, pojawiło się na ten temat całkiem sporo artykułów, na ogół w mediach niszowych, bo oczywiście tym poprawnym politycznie nie wolno myśleć, ani tym bardziej zachęcać do tego czytelników. Truizmem byłoby stwierdzenie, że to się na nas wszystkich zemści, również na tych, którzy wolą udawać, że nic się dookoła nie dzieje. Otóż dzieje się i to właśnie teraz. 

Felieton ukazał się w 31 numerze Warszawskiej Gazety