Witamy na stronie, zaloguj się jeśli posiadasz konto lub zarejestruj się.
Aurora Nagłówek
"Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła." - Abp Marcel Lefebvre
Środa 6 lipca 2022

MANIPULANCI

2022-04-08

Manipulacja mediów, wszechobecna dezinformacja, a wręcz ogłupianie odbiorców większości  tak zwanych newsów, przy wykorzystaniu technik bazujących na najniższych instynktach, sięgnęła szczytu w okresie tak zwanej pandemii. I, mimo, że ta ostatnia została chwilowo spakowana i wyniesiona, niczym ozdoby choinkowe na strych, nic nie wskazuje na to, by czytelnikom, widzom lub słuchaczom przestano przypominać o tym, iż to poddasze cały czas jest obecne nad naszą głową. Na tyle odległe, by nie oglądać go każdego dnia lecz wystarczająco bliskie, aby w razie nagłej potrzeby sięgnąć po czekające na swój czas pudełka, zdmuchnąć z nich zalegający kurz i wydobyć na światło dzienne.

30 marca niemieckie dzienniki podały, że liczba zakażeń jedynie ważną chorobą ostatnich lat, wzrosła u naszego zachodniego sąsiada do 500 000, choć dwa dni później zniesiono w Niemczech, zgodnie z zapowiedziami dotychczasowe obostrzenia sanitarne. No, ale pieniądze zostały pobrane, ilość emisji programów duraczących społeczeństwo musi się zgadzać, szczególnie w kraju, w którym pojęcie ordnung ma zakorzenioną historię. 

Ale, taki przekaz trafia zaledwie do niewielkiego, w skali światowej, odbiorcy. Aby mogły dotrzeć do większości mieszkańców globalnej wioski, należy wykorzystać wydarzenie globalne. Naturalnie – toutes proportions gardees – nie było potrzeby kreowania incydentu na miarę Pearl Harbor. Choć Amerykanie mają akurat i w tym ogromne doświadczenie.

Z pomocą przyszła coroczna gala oscarowa, a niektóre media już z wyprzedzeniem zadawały sobie (czyli nam) pytanie, jaki to skandal wydarzy się na ceremonii wręczenia słynnych statuetek w tym roku. Napięcie budowano zatem profesjonalnie, zapędzając dzięki temu jeszcze większą rzeszę ludzi przed ekrany telewizorów, by nic ważnego nie umknęło ich uwadze. I, rzeczywiście! Samospełniająca przepowiednia sprawdziła się i tym razem. Jeden czarnoskóry aktor dał po twarzy drugiemu czarnoskóremu aktorowi. Na scenie! Być może biali nie chcieli brać udziału w takim przedstawieniu, ale może też być i tak, że nikt im nawet nie proponował, wychodząc z założenia, iż „Black Beats Better”. Zaczęło się od tego, że  przed przedstawieniem nominacji do nagrody za najlepszy film dokumentalny Chris Rock zażartował z ogolonej głowy Jady Pinkett Smith, żony Will’a Smith’a, chorującej od lat na łysienie plackowate.  Niesmaczny ten „dowcip” skłonił Smith’a do opuszczenia swego miejsca, wbiegnięcia na scenę i spoliczkowania komika. Pomijam w tym miejscu fakt, że państwo Smith rok temu ogłosili, iż ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu i mimo braku rozwodu, żyją bardziej obok siebie, niż wspólnie. Nie chcę też wdawać się w przyczyny tego stanu rzeczy, o których wspominają niektóre niszowe gazety. Ważniejsze, moim zdaniem, jest to, że obaj aktorzy doskonale się znają, a była żona Rock’a, to Malaak Compton-Rock, która jest słynną stylistką, założycielką i dyrektorem wykonawczym niekomercyjnego salonu fryzjerskiego, świadczącego bezpłatne usługi dla kobiet objętych systemem opieki społecznej, często poważnie chorych. Z pewnością więc, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czym jest choroba jej koleżanki, tym bardziej, że   pani Smith nie ukrywała tego przed mediami, ale też obie pary regularnie się spotykały, a ich dzieci bawiły się zgodnie przez wiele lat. Obaj aktorzy przyjaźnią się też od lat ponad 30, wystąpili wspólnie w kilku filmach. W jakich zatem kategoriach powinniśmy traktować ten żałosny „występ” na światowej scenie?

Okazuje się, że pracownicy ochrony gali oscarowej otrzymali przed imprezą informację o mającym się odbyć na estradzie konflikcie zaaranżowanym przez jednego z aktorów, w który nie powinni się angażować. Poza tym, środek stosowany w leczeniu tej akurat choroby, wokół której cała sprawa się wydarzyła, produkowany przez znanego nam, niesławnego potentata Eli Lilly, jest częścią terapii wprowadzonej do światowych klinik przez firmę Pfizer. Jeśli przyjrzymy się uważniej informacjom dotyczącym sponsorów tegorocznej imprezy dla „elity”, hollywoodzkiej socjety i zwyczajnych oglądaczy telewizyjnych, chcących przez chwilę przynajmniej pobyć, choćby tylko wirtualnie, na czerwonym dywanie, odnajdziemy na ekranie logo największych manipulantów medialnych i medycznych w jednym. A zatem, to widzowie dostali prosto w twarz. Mam nadzieję, że przynajmniej niektórym pomoże.

Felieton pochodzi z 14 numeru tygodnika Warszawska Gazeta