Witamy na stronie, zaloguj się jeśli posiadasz konto lub zarejestruj się.
Aurora Nagłówek
"Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła." - Abp Marcel Lefebvre
Środa 22 września 2021

PROBLEM Z JASZCZUREM

2021-08-10

Wojna o pokój przybiera na sile. Spłonął już pierwszy punkt szczepień, który co przytomniejsi od razu ochrzcili mianem „ruskiej budki”, nasiliła się mowa miłości ze strony obozu nierządnego. Umiłowani przywódcy zapowiedzieli nieprzejednaną wolę kontynuowania dilerki na ulicach polskich miast, ażeby opchnąć całą zakontraktowaną furę towaru. Dodrukowali parę kontenerów kasy i ruszyli w objazd po Polsce. Nie oni jedni. Po niedawnym Marszu W Obronie Wolności, który w sile ponad 30 000 osób przeszedł ulicami Katowic, lokalny YouTube poddał się i wyciął w pień wszystkie kanały ruchu społecznego „Rodacy Kamraci”, odradzające się dotąd, po kolejnych wyłączeniach, jak grzyby po deszczu. Na tym odcinku nastąpił zatem reset totalny wieszczony dotąd przez World Extermination Forum. Kamraci i inne watahy nic sobie z tego nie robią, bo nie są przecież mniej uzdolnieni od wybitnej młodzieży amerykańskiej, o porządnych korzeniach handlowych, która w niedalekiej przeszłości potrafiła stworzyć giganty technologiczne w typowych, amerykańskich garażach na przedmieściach, zaczynając od niczego, co najwyżej z namaszczeniem odpowiednich służb z ciepłych krajów. Ciągle nie znajduję czasu na opisanie, w Polsce nieznanej zupełnie operacji izraelskiego wywiadu o kryptonimie Talpiot, podczas której przez lata inwestowano w garażowe start-upy amerykańskie, by po osiągnięciu przez nie statusu gigantów światowych, przywracać im pierwotne obywatelstwo. O skali przedsięwzięcia najlepiej świadczy obecny status Microsoft, którego najistotniejszy oddział pobudowano w Herzliya, chociaż w tym przypadku, w podjęciu decyzji o rozstaniu się ze swoim dzieckiem i rzuceniem na kierunek pandemiczny, mógł pomóc Gates’owi tkany wokół niego od lat kokon przyjaźni z Epsteinem.

Z upodobaniem przeglądam wszelkie informacje sprzed „pandemii”, z uporem maniaka poszukując w nich potwierdzenia mojej ulubionej teorii spiskowej, która każe mi podejrzewać, iż wszelkie działania podejmowane przez „naszych” czynowników w okresie ją poprzedzającym, były przez ich zwierzchników precyzyjnie zaplanowane, a później konsekwentnie wprowadzane w życie. Tak oto trafiłem na artykuł z marca 2017 roku, czyli tego roku, który w mojej książce „Covidowe Jeże”[1] opisuję, jako decydujący dla rozwoju plandemii w naszym i tak już przez lata doświadczonym nieszczęściami kraju. Rzucił mi się w oczy rozanielonym uśmiechem przywódcy Bolandy stojącego obok kobiety, której wręczał biało-czerwoną flagę, mianując ją ambasadorką polskości, bo owa pani „odkryła na nowo swoją polskość”, a z przywódcą państwa mogła do tego porozmawiać „o wspieraniu start-upów i nowych technologii, a także inwestycjach Google w Polsce”. Podejmowana z atencją przez prezydenta kobieta, jak czytamy na portalu, „Susan Wojcicki z wykształcenia jest ekonomistką i przez wiele lat była wiceszefową Google. Od 2014 roku jest prezesem You-Tube. Posiada polskie obywatelstwo”. Jak czytamy dalej „Google przez pierwsze pół roku swojej działalności miał siedzibę w garażu Wojcickich w Kalifornii. We wrześniu 1998 roku Susan Wojcicki wynajęła swój garaż dwóm młodym informatykom Siergiejowi Brinowi i Larry’emu Page’owi za 1,7 tys. dolarów miesięcznie. Tak właśnie rozpoczęła działalność firma Google Inc.”[2]. Nie wiemy, czy głównymi atutami młodych informatyków były ich nadzwyczajne umiejętności, czy listy polecające, faktem jednak jest, że panna Susan wraz ze swoją siostrą zaglądały do garażu na tyle często, by wkrótce ta ostatnia stanęła na ślubnym kobiercu z panem Brinem, urodzonym w Moskwie informatykiem żydowskiego pochodzenia, który w wieku 40 lat zdążył już uciułać ponad 30 miliardów dolarów, zajmując 19 miejsce na liście najbogatszych ludzi świata. W roku 2015 rozwiódł się ze swą żoną i ożenił z firmą Alphabet, której został prezesem. Jak wiemy, Alphabet jest właścicielem firmy Google.

Tymczasem, nieśmiałe objawienie wybitnej szefowej YT w roku 2017, która wpadła do nas wówczas po odnowienie polskiego paszportu, opakowano w kokardę politycznej poprawności w styczniu roku 2020 i tym razem postawiono już obok premiera, szczycącego się bliskimi relacjami z ludźmi sukcesu. „Na pewno was zaskoczę, ale Suzanne jest moją daleką kuzynką z serca Świętokrzyskiego – jej rodzina mieszkała w Piotrowicach, a moja rodzina w Nawarzycach i znały się świetnie” – mówił premier, nie wyjaśniając, podobnie jak to miało miejsce ze sławetnymi jego „ciotkami”, czy fakt znajomości i bliskiego zamieszkania jest równoznaczny z koneksjami rodzinnymi, ale cytat ten czasopismo, które to opisało, okrasiło fotką kuzynostwa, dodając na koniec, że magazyn ‘Forbes’ szacuje jej majątek prawie na 500 mln dolarów”[3].

500 milionów piechotą nie chodzi, ale zawsze lepiej mieć więcej na czarną godzinę, stąd obrotna Amerykanka o polsko-żydowskich korzeniach już w roku 2014, zostając szefową YT, uznała za słuszne powołać do życia inną firmę, której dziennikarze głównego nurtu uprzejmi  byli się nie dopatrzeć. 23andMe, z siedzibą w słonecznej Sunnyvale w Kalifornii, jest firmą zajmującą się genomiką osobistą i biotechnologią. Jak pisze ciotka Wiki: „Oferuje bezpośrednie testy genetyczne, w ramach których klienci dostarczają próbkę śliny, która jest analizowana laboratoryjnie przy użyciu genotypowania polimorfizmu pojedynczego nukleotydu w celu wygenerowania raportów dotyczących pochodzenia klienta i genetycznych predyspozycji dla jego zdrowia”. Nazwa firmy nawiązuje do tego, że w komórce ludzkiej znajdują się 23 pary chromosomów. Jak czytamy dalej „Firma miała wcześniej napięte stosunki z amerykańską Agencją Żywności i Leków (FDA) poprzez swoje genetyczne testy zdrowotne, ale od października 2015 r. testy DNA zamawiane w Stanach Zjednoczonych obejmują zmieniony komponent zdrowotny, zaaprobowany przez FDA.”

Możemy też przeczytać, że testy firmy „oparte na ślinie”, zostały nazwane "wynalazkiem roku" przez magazyn Time już w roku 2008. Zawsze, kiedy Time ogłaszał kogoś człowiekiem roku, wiedziałem, że raczej wcześniej, niż później, okaże się on wyjątkowo podłą kreaturą, dbającą tylko o własny dobrobyt, za nic mając rzeczywiste potrzeby reszty świata. W moich książkach tego typu przykładów przedstawiłem aż nadto. Dlatego też nie zdziwiłem się zbytnio czytając niedawno o całkowitej porażce wizerunkowej tej firmy. 

Pewien mężczyzna i jego żona postanowili bowiem sprawdzić dokładność domowego zestawu do badania DNA firmy 23andMe, wysyłając próbkę śliny pobraną od ich domowej jaszczurki. Okazało się, że cała sprawa jest fikcją. W filmie, nie osadzonym oczywiście na serwisie YT, a na platformie Twisted News[4], mężczyzna wyjaśnia, jak po trzech miesiącach oczekiwania otrzymał wyniki sugerujące, że jego jaszczurka jest w 48% pochodzenia zachodnioazjatyckiego i w 51% aszkenazyjskiego. 23andMe przesłało mu zarówno raport wyjaśniający historię i pochodzenie jaszczurki, jak i to, co rzekomo lubi jeść.

Autorzy artykułu nie omieszkali podkreślić ironii losu polegającej na tym, że  jaszczurcze próbki wykazały pozytywny wynik testu na tak zwane DNA "nasienia węża", przynależne istotom bez sumień, genetycznie związanym z szatanem, podczas gdy globaliści, nazywani  "ludzie jaszczurki", tacy jak George Soros i lord Rothschild są pochodzenia aszkenazyjskiego. Dalej w tekście czytamy, że „odkrycie jest na czasie, ponieważ 23andMe właśnie zadebiutowało na amerykańskiej giełdzie po połączeniu się ze spółką akwizycyjną specjalnego przeznaczenia (SPAC) Richarda Bransona[5]. 23andMe, współzałożone przez osobę jaszczurkę Susan Wojcicki, będącą prezesem YouTube, będące, jak zapewne wiecie, własnością Google, która jest prawdopodobnie najbardziej niegodziwą korporacją na świecie”. Ten cały SPAC[6], to oczywiście dalszy krok w kierunku tak reklamowanego przez globalistów doby „pandemii”, partnerstwa publiczno-prywatnego.

Dalej Twisted News przypomina wypowiedź Susan Wojcicki z programu wyemitowanego w roku 2019, „60 minutes Leslie Stahl”, w której wprost mówi o zatrudnieniu armii 10 000 policjantów mających z jej serwisu usuwać „kontrowersyjne treści”. Autor artykułu wskazuje, że w ostatnim czasie YT usuwa kanały i filmy, które mówią o inwermektynie i hydroksychlorochinie, dwóch potencjalnych lekach na koronawirusa, które „medyczne głębokie państwo desperacko próbuje utrzymać w tajemnicy przed opinią publiczną”.

Wskazuje również, że „związek [Susan Wojcicki] z 23andMe jest ciekawy, ponieważ wielu spekulowało co do prawdziwego celu tych, tak zwanych testów DNA. Patrząc na to, jak Google próbuje wejść w biznes farmaceutyczny od kilku lat, czy 23andMe jest ich przedłużeniem powołanym dla profilowania osób i ustawiania ich na nowe leki?” Pyta także o to, jak przebiega proces testowania, skoro „DNA jaszczurki okazuje się być w połowie azjatyckie i w połowie żydowskie? Czy 23andMe angażuje się w azjatycką nienawiść i antysemityzm, czy też jej proces testowania jest całkowicie fałszywy, stosując przypadkową identyfikację i produkując im fałszywy rodowód?”

Twisted News pisze o czymś w rodzaju osobistej krucjaty przeciwko "mowie nienawiści", jaką Wojcicki ogłosiła pod koniec 2019 roku, podkreślając, że „polityka YouTube dotycząca ‘nękania’ została zaktualizowana, aby bardziej agresywnie ścigać przestępców, którzy mówią rzeczy, obrażające innych. (…), ale stręczony jest przez nią kult LGBTQ, który, jak wszyscy wiemy, jest chroniony i konsekwentnie otrzymuje przepustkę w mediach społecznościowych, aby mówić lub robić cokolwiek chce, bez kary. Każdy, kto krytykuje LGBTQ, jest z platformy usuwany, podlega demonetyzacji lub innej karze”. 

Doradcy premiera mają pewnie zgryz, bo żaden nie odważy się być sygnalistą w tym jaszczurczym kłopocie, tym bardziej, że problem z Jaszczurem dopiero się rozwija.