Witamy na stronie, zaloguj się jeśli posiadasz konto lub zarejestruj się.
Aurora Nagłówek
"Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła." - Abp Marcel Lefebvre
Poniedziałek 25 października 2021

ZAPOWIEDŹ

Kiedy w początkach lat 70. ubiegłego wieku trwały prace budowlane przy siedmiu budynkach  World Trade Center, dookoła kompleksu sadzono pierwsze drzewka. 11 września 2001 roku, kiedy runęły najwyższe wieże, całą zieleń przygniotły w mgnieniu oka tysiące ton stali i betonu. Robotników uprzątających w kolejnych tygodniach to dosłowne pobojowisko, otaczał wszechobecny, wdzierający się do płuc pył, który większości z nich przyniósł w kolejnych latach śmierć. W październiku, brnąc w zwałach gruzu, odnaleźli jedyną, nadal żyjącą pozostałość po trawnikach, krzewach i trzydziestoletnich drzewach. To co ocalało, było poważnie uszkodzoną gruszą, część korzeni zostało brutalnie wyrwanych z ziemi, gałęzie były popalone i połamane, ale oględziny listowia dawały nadzieję na odrodzenie. Wydobyto ją spod gruzów i przekazano pod opiekę nowojorskiemu Departamentowi Parków i Rekreacji. Rekonwalescencja trwała blisko dekadę. W tym czasie z sękatych pni wyrosły nowe, smukłe gałązki, wyraźnie znacząc granicę między czasem przeszłym i obecnym. Ta odmiana, nazwana Callery, przywędrowała do Ameryki w początkach XX stulecia z Chin. Stała się niezwykle popularna, wiosną kiedy kwitnie, daje spektakularny pokaz białych kwiatów, latem pozostaje jasnozielona, a jesienią eksploduje kolorami czerwieni, różu, fioletu i brązu.

W kolejną rocznicę wydarzeń 11 września, w roku 2010, lubujący się w tego typu gestach Amerykanie, posadzili gruszę niedaleko miejsca, w którym wyrosła, przy południowym zbiorniku pozostającej w ciągłym ruchu wody, upamiętniającym tragiczny dla nowojorczyków dzień. Podczas uroczystości prym wodził burmistrz miasta, Michael Bloomberg, drzewu oficjalnie przyznano nazwę „Ocalałego”, rzecz cała odbyła się w blasku fleszy, opisano ją w najważniejszych dziennikach Ameryki. Świat dowiedział się, że z dwu i półmetrowego drzewa wyrósł okaz mierzący ponad dziewięć metrów, będący symbolem odrodzenia i nadziei.

W roku 2013 Amerykanie poszli jeszcze dalej i przy współudziale kilku uczelni postanowili nasionami gruszy obdarowywać miejsca dotknięte kataklizmami, zamachami i wszelkimi dramatami, z wielką pompą rozsyłając je każdego roku po całym świecie. Dzięki temu, kolejne grusze pną się ku niebu zarówno na wyspach Bahama, czy Haiti, jak również w Anglii, Hiszpanii, Grecji i Nowej Zelandii. Mają rozmach, jak mawiał klasyk.

Pośród całej tej akcji zaginęła jednak zupełnie świadomość Amerykanów o innym drzewie, które także nazwano swego czasu drzewem nadziei. Być może dlatego, że posadzono je naprzeciwko słynnej kaplicy Świętego Pawła, stojącej bardzo blisko tak zwanego Ground Zero, czyli miejsca w którym po wieżowcach nowojorskich powstała 20 lat temu góra ruin. Posadzono je 22 listopada 2003 roku, dokładnie tam, gdzie 11 września roku 2001, rósł rozłożysty jawor, którego korona przyjęła na siebie uderzenie resztek wież spadających na kaplicę. Wszystkie budynki, które ją otaczały, zostały tego dnia doszczętnie zniszczone, kaplica pozostała nienaruszona, a jedyną szkodą, jakiej doznała było wybite okno. W podzięce Bogu, posadzono nowe drzewo, tym razem cedr, żywiąc nadzieję, że rosnąc ku niebu obok świątyni, będzie świadczyło o sile amerykańskiej jedności. Pastor Jonathan Cahn, lider kongregacji Beth Israel z New Jersey, napisał nawet o tej nadziei książkę, którą zatytułował „Zapowiedź”. Cedr, według Biblii, jest symbolem siły i czystości. Wymaga niewielu nakładów pielęgnacyjnych, jest wytrzymałe, nie boi się nawet suszy.

Niestety, drzewo nie przetrwało i, pomimo dokładanych starań, w roku 2014 doszczętnie uschło. Nie pojawili się tam reporterzy, politycy, nikt nie załamywał rąk nad tym, co się stało. Czy obawiali się zderzenia z tezą, że Bóg odwrócił się od Ameryki? Że jest to znak od Niego, by się opamiętali, zaniechali nazywania zła dobrem i powrócili na drogę wiary? Bo przecież  tak, jak roślina nie rozwinie się i nie zakorzeni na ubogiej glebie, tak człowiek bez wiary, tej wiecznej opoki, czyniący wokół ogrom zła, nastawiony na przemoc i ciągłą grabież, musi w końcu upaść. Obawiam się, że niczego nie zrozumieli z tej zapowiedzi. W miejsce cedru posadzili norweski świerk.

Tekst ukazał się pierwotnie w tygodniku Warszawska Gazeta (17.09.2021)

Niniejszego felietonu można także posłuchać: https://pl1.tv/title/zapowiedz/