EPSTEIN I JEGO WYSPY SZCZĘŚLIWE
Ujawnienie tzw. akt Epsteina wywołało globalne poruszenie i nawet w Polsce cieszą się one znacznym zainteresowaniem. Póki co, udostępniono 3,5 miliona stron, ale to nie wszystko, bo w odwodzie czekają kolejne, ponad 2 miliony. Z nimi, być może, będzie się już mierzył następca obecnego prezydenta USA. Żądni sensacji wertują je w poszukiwaniu polskich nazwisk, powstają już nawet na ten temat memy. A przecież wystarczy kupić książkę „TerraMar utopia elit”, w której już w 2022 roku opisałem to, co dziś zajmuje tłumy. Przybliżyłem w niej główne postaci tego wieloletniego przedsięwzięcia, jakim było pozyskiwanie haków na głównych macherów światowej polityki i gospodarki. Epstein, niczym współczesny flecista (sic!) z Hameln, nie tylko w prosty sposób podtopił w ten sposób dzisiejsze szczury, ale wyprowadził też na skraj przepaści liczne zastępy dzieci. I nie mówię tu wyłącznie o wykorzystywanych przez lata nieletnich, ale o całej rzeszy ludzi ogłupionych usypiającą muzyką lewackiej odmiany demokracji, w której wystarczy pozyskać grupkę dla zniewolenia mas. W mojej książce Czytelnik znajdzie przynajmniej jedno polskie nazwisko i nie będzie ono miało nic wspólnego z … (!) tenisem.
Jednak, w tym miejscu przywołam urywek rozdziału „Wyspy szczęśliwe”:
Little St. James, to otoczony błękitem karaibskich wód 30-hektarowy kawałek ziemi, który można sobie obejrzeć w dostępnych nadal zasobach internetowych. Esptein kupił go za niecałe 8 milionów dolarów, w roku 2022 wysepkę wystawiono na sprzedaż już za 125 milionów. W 1997 roku, na wyspie znajdował się dom główny, trzy domki dla gości, domek dozorcy, prywatny system odsalania wody, lądowisko dla helikopterów i dok. Ponadto na wyspie znajduje się budynek w kształcie pudełka z niebieskimi paskami, który początkowo był zwieńczony złotą kopułą. Oficjalnie, miał się w nim znaleźć pawilon muzyczny, ale intrygujący wygląd sugerować może, że miał to być rodzaj osobliwej świątyni. Pierwotny budynek na planach miał kształt ośmiokąta, przekrój prostokątny i posiadał dwa boczne pomieszczenia wystające z zewnętrznych ścian. Był on także znacznie niższy w perspektywie, a kopuła wychodziła z ośmiokąta na dachy bocznych budynków. Budynek, który ostatecznie powstał, jest wyższy od planowanego i ma kształt sześcianu. Wiele osób mówi o tym, że pod wyspą zlokalizowana jest sieć tuneli, na niektórych fotografiach widoczne są nawet, niezbyt rzucające się w oczy, wejścia do nich. Jest to bardzo prawdopodobne, tym bardziej w świetle podejrzeń o wykorzystywanie przez właściciela do podróży na wyspę nie tylko statków powietrznych, ale też łodzi podwodnej.
Na wyspie bywały, w okresie jej użytkowania, setki młodych dziewcząt i bogatych, wpływowych znajomych pedofilskiej pary. Spośród osób znanych, wysepkę odwiedził z pewnością Stephen Hawking, David Gross, czy Lisa Randall. Widzimy wyraźnie, że w życiu Epsteina, ważną rolę odgrywały znajomości z naukowcami różnych branż, przeważnie jednak podobali mu się ci, którzy mieli dokonania w dziedzinach związanych z wpływem na ludzkie życie, a wręcz podejrzewać można, iż chodziło mu chyba o życie wieczne. Dotyczy to zresztą pozostałych miliarderów w jego otoczeniu, z których ci młodsi, jak Branson, czy Musk, eksperymentowali z neurochirurgią, tworzeniem biologicznych robotów i podróżami kosmicznymi, a starsi, jak Gates, skupiali się na badaniach dotyczących ludzkiego DNA, eliminowaniu osobników starych i słabych. Wiele źródeł informuje, wbrew sprzeciwom zainteresowanego, o częstych wizytach w tym pięknym zakątku u gościnnego Epsteina, w latach 2002 – 2005, Billa Clintona. Niejaki Jes Staley, bankier pracujący przez 34 lata w J.P. Morgan, bywał także częstym jego gościem. W roku 2021, na fali licznych doniesień medialnych o tej zażyłości, Staley zrezygnował z zarządzania brytyjską firmą Barclays. Ponoć na tej właśnie wyspie, David Copperfield oświadczył się Claudii Schiffer. To jedyny taki romantyczny akcent owej „wyspy orgii”. Możliwe, że powołany do życia, jako tak zwany „fakt medialny”, dla odwrócenia uwagi opinii publicznej i rozjaśnienia mroków spowijających tę posiadłość.
Z pewnością bywała tam najbardziej znana z ofiar seksualnych nadużyć Epsteina, Virginia Roberts, która później zmieniła nazwisko i podczas procesu sądowego występowała już jako Virginia Giuffre. Ghislaine Maxwell dostrzegła nastolatkę w klubie Donalda Trumpa, Mar-a-Lago, gdzie pracował jej ojciec i „zatrudniła” ją u Epsteina. W czasie pobytu na wyspie, dziewczyna spotkała tam Clintona. Virginia zeznała również, że w roku 2001, kiedy miała 17 lat, zmuszono ją trzykrotnie do spotkania z księciem Andrzejem, który ją w czasie tych wizyt gwałcił. Skoro jesteśmy przy wyspach, to warto tu wspomnieć o jeszcze jednej, mało rozpoznanej, koncepcji naszej globalistycznej „elity”. Nazwali ją „Projektem 10 wysp”. Co prawda, objętych nim wysp jest ponoć 26, ważne, że w sprawę zaangażowała się administracja Clintona, a później Obamy, długo wcześniej, zanim schwabski dewiant biegający po plaży w damskiej bieliźnie, zdołał opublikować swoje rojenia o czwartej rewolucji, zrównoważonym rozwoju i tym podobne brednie. Zaczęto lokować na wyspach karaibskich, panele fotowoltaiczne, wiatraki i instalacje odsalające wodę morską, by wspomóc ich społeczności w dostępie do prądu i czystej wody. Zielona rewolucja na wyspach. Z założenia, mająca wesprzeć ich zdolności turystyczne. Idea szczytna, ale po pierwsze, nie do zrealizowania jednorazowo na tych terenach, z powodu częstych i niezwykle silnych huraganów, które te konstrukcje po prostu obracają w niwecz. Naturalnie, daje to, praktycznie dożywotnią, okazję do ich odbudowywania. Po drugie, programem pomocowym objęto wyspy według specjalnego klucza, który różnicuje je pod względem zaangażowania ich przywódców w projekty, narzucane przez USA, a dotyczące pełnej kooperacji w zakresie walki w handlu żywym towarem, narkotykami i bronią. Rzecz wygląda, z pozoru, na logiczną i nacechowaną dbałością o wspólny interes, z tym, że z jakichś powodów, społeczność tych wysp nie pali się do tego pomysłu. I nic dziwnego, skoro od roku 1999, handel tego typu nie maleje, a wręcz rośnie. Wyspy, zwłaszcza te, o których mowa, od wieków były punktami przerzutowymi dla różnego rodzaju gangów i nic się w tym zakresie nie zmieniło do dziś. Tyle, że obecnie odbywa się to pod przykrywką pomocy humanitarnej, walki z rejonami zagrożonymi ubóstwem, rozwojem turystyki, budową zielonego ładu. Ogromne firmy kładą pomiędzy wyspami podwodne przewody i kable światłowodowe, mające zapewniać energię i łączność z Florydą, budują hotele, a nadal ta, doskonalsza komunikacja i internetowe bazy danych, nie pozwalają sprawniej poszukiwać osób zaginionych, które znikają z coraz piękniejszych, hotelowych pokoi. Rośnie gigantyczna liczba przedsiębiorstw z sektora publicznego i prywatnego, pieniądze zarabiają dobrze znani nam inwestorzy, jak Bill Gates, Jeff Bezos, George Soros, Richard Branson, Reid Hoffman, Mark Zuckerberg i reszta „globalnych liderów”. Oni też kupują te wyspy i kompleksy turystyczne, w których wypoczywają ich wierni piewcy, czyli dziennikarze, wydawcy, aktorzy, politycy. Z kolei, firmy sprzedające swoje „zielone” rozwiązania technologiczne, wspierają kolejne administracje podczas każdych wyborów i biznes kręci się, jak dobrze naoliwiona maszyna. A ludzie nadal giną, wzrasta liczba przypadków pracy niewolniczej, dzieci wykorzystywane są do koszmarnych celów.
Bill Gates, poza hektarami ziemi rolnej w Stanach, ma wyspę Buguye, największą w republice Belize. To w jego hotelach na Karaibach oddają się uciechom życia Meryl Streep, czy Justin Trudeau. Wspólnie z saudyjskim księciem Bin Talal, mają zresztą sto kilkadziesiąt (!) hoteli na całym świecie. Branson kupił wyspę Necker na Karaibach, ale też wyspę Moskito, a nawet australijską Makepeace i połacie ziemi w Afryce. Epstein zdążył kupić tylko dwie, bo oprócz Little Saint James, kupił sąsiednią, Great Saint James, a z wyspy Saint Thomas, kilkukilometrowym, podwodnym kablem, zasilił je w prąd. Liderzy sekty NXIVM, o której piszę na kolejnych stronach, kupili wyspę Wakaya, niedaleko Fiji. Tych przykładów można by mnożyć, z tym, że brakuje stron w tym opracowaniu, a gazety, radio i telewizja, wolą nas zarzucać drugorzędnymi, bezpieczniejszymi tematami, bo „młodzi liderzy” pomniejszego płazu, płaszcząc się przed większymi okazami „elity”, wolą byśmy się nie denerwowali, skoro i tak życie zatruli nam pandemią i niemal perfekcyjnie Wells’owską, bo przecież w oryginale przez dwóch, różnych Wells’ów, przy użyciu innych technik przedstawioną, „wojną światów”.
Sławomir M. Kozak
jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się - https://buycoffee.to/s.m.kozak
Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv